Kiedy w grę wchodzi "NIE". Jak radzić sobie z buntem dwulatka?

„Przypomnę wam, że małe dzieci lubią, aby im mówić „NIE”. Nie chcą cały czas bawić się miękkimi przedmiotami: lubią kamienie, kijki i twardą podłogę; oczekują nie tylko, żeby je pieścić, lecz także, by im powiedzieć , kiedy mają się uspokoić”. 

Donald W. Winnicott

Małe dzieci lubią,  kiedy rodzic mówi "NIE", choć ich pełna buntu i frustracji reakcja wskazuje na coś zupełnie odwrotnego, to całą sobą podpisuje się pod słowami autora. Stawianie granicy własnemu dziecku zwykle okazuje się sporym wyzwaniem, a w przypadku niektórych rodziców staje się głównym powodem poszukiwania pomocy u psychologa. 

Tak też było w przypadku 2,5 -letniej Karolinki, która wpadała z prędkością światła do gabinetu, by pochwycić i zagarnąć niemalże jednocześnie wszystkie dostępne w nim zabawki. 

-"Istna burza, wielka siła charakteru i popędowy temperament"- pomyślałam, obserwując tą dynamiczną i niepohamowaną zabawę dziewczynki, która nowego miejsca i obcej osoby zupełnie nie przeżywała w kategorii choć minimalnego zaniepokojenia. Jej wejście do gabinetu przypominało trochę  postawiony na szybkość działania napad rabunkowy. 

Na pierwszy plan rzucała się dynamika działania dziecka, towarzyszący temu chaos i brak rekcji na stosunkowo nieznaczne ingerencje mamy. Dziewczynka w każdą czynność wkładała jakby nieproporcjonalną ilość siły, jej ruchy były niezgrabne, aktywność hałaśliwa. Towarzyszył mi niepokój o bezpieczeństwo Karoliny, której eksploracja była niezwykle śmiała. 

Mama była wyraźnie zmęczona,  sprawiała wrażenie bezradnej. W jej oczach dostrzegłam dwie smutno  powiewające białe flagi. Wiele rozmów i doświadczeń z aktywnym udziałem mamy w zabawach z córką zmierzało do zwiększenia zaufania do samej siebie jako mamy i jako autorytetu.

Domyślacie się zapewne jak dramatyczne były reakcje opisywanej dziewczynki na wspomniane na początku "NIE". Niezwykle bystra potrafiła poszukiwać wsparcia w mamie i z właściwym dla siebie wdziękiem wciągała ją w niedługim czasie w koalicje.
Była przy tym ujmująca, lecz wzmacnianie jej destrukcyjnych wzorców mogłoby jedynie wzmagać problemy adaptacyjne w przyszłości. 

 Problemy w stawianiu granic własnemu dziecku napotyka każdy z nas. Co innego jednak chwilowa słabość zw. z ciężkim dniem, czy chorobą a co innego stałe, często nieświadome uleganie i bezkrytyczne  podążanie za wolą małego dziecka. To drugie może kończyć się narastającym napięciem w relacji, poczuciem wyczerpania, bezradnością a w konsekwencji biernością a czasem poszukiwaniem pomocy u psychologa. 

Gdyby system emocjonalny 2,5-letniej Karoliny mógł dojść do głosu, moglibyśmy zapewne usłyszeć, czego na prawdę potrzebuje:

"Wyznacz mi granice, bym poczuła się bezpieczna".
"Powiedz mi kiedy przestać, bym wiedziała, że mnie chronisz"
"Bądź stanowcza i konsekwentna, bym czuła Twoją siłę i niezawodność". 


 Zwykle w przypadku niedostatecznej konsekwencji i aktywności w wyznaczaniu bezpiecznej przestrzeni eksploracji przez rodzica, dziecko posuwa się coraz dalej i dalej, a jego działania stają się coraz bardziej demonstracyjne a czasem  zagrażające. To nie tylko gwałtowność zachowań wobec zabawek, często reakcje agresywne skierowane są na rodziców i rodzeństwo, a niekiedy niestety również na siebie. 

fot. www.babyonline.pl

Stawianie granic własnemu dziecku często uruchamia podświadome schematy oparte na naszych własnych doświadczeniach z dzieciństwa. Możemy napotkać tym samym na trudną do pokonania przeszkodę w swobodnej ekspresji tej części JA rodzica, którą najogólniej możemy określić jako "surową". Niektórzy z nas mogą nawet przeżywać coś w rodzaju obawy przed tą częścią siebie w roli rodzica. Niekiedy stanowczość i konsekwencja miesza się z własną tłumioną agresywnością. Zrewidowanie własnych przekonań, oddzielenie pomieszanych pojęć i wzmocnienie systemu nagradzania w relacji z dzieckiem pozwala osiągnąć oczekiwane rezultaty. 

Wszystkie pozytywne doświadczenia w utrzymaniu konsekwencji i budowaniu własnego autorytetu dają szansę na zmianę, która stopniowo jest akceptowana także przez dziecko.
Ochraniający dorosły, który wie co dla mnie dobre swoją postawą i bliskością pozwala na stopniowe wyciszenie gwałtownych reakcji i poczucie bezpieczeństwa. 

W praktyce nim to nastąpi dobrze jest wiedzieć jak zachować się wobec porywczych, niekiedy szalenie silnych reakcji emocjonalnych naszego dziecka. 
Kiedy dziecko na postawioną granicę reaguje gwałtownym wybuchem złości, takim który w naszej ocenie stanowi zagrożenie dla niego, ale także dla nas samych, dobrze jest działać a nie pozostawiać dziecko samemu sobie na tzw. uspokojenie się. System emocjonalny 2-3 latka zwykle nie jest jeszcze na tyle dojrzały, by zahamować reakcję złości i żalu a przede wszystkim nie ma jeszcze zdolności, by zrozumieć co się z nim właściwie dzieje. 

Dobrze jest zatem objąć dziecko od tyłu i mocno przytulić do siebie, tak by wymachując rękami i nogami było bezpieczne w naszych objęciach. Stopniowo poprzez kołyszący ruch wyciszamy dziecko. Dzięki temu, że czuje ono obecność silnego autorytetu łatwiej znosi sytuację, w której rodzic oczekuje podporządkowania. 

Kiedy dziecko jest już wyciszone, dobrze jest nazwać mu złość, którą przeżywa i podkreślić, że mama i tata wiedzą, co jest dla niego dobre. 
Warto zwrócić uwagę na nagradzanie dziecka za samodzielność i każdą aktywność, która jest świadectwem rozwoju i zdobywania nowych umiejętności.  Dziecko w dążeniu do uwagi i bliskości z rodzicem wybierze te zachowania, które okażą się skuteczne, a wiedza o tym powstaje na bazie własnych doświadczeń. 

Komentarze

  1. What i do not realize is actually how you are no longer actually a lot more well-favored than you may be now.
    You're so intelligent. You already know therefore significantly when it comes to this
    subject, made me for my part consider it from a
    lot of various angles. Its like men and women don't seem to
    be involved unless it's one thing to accomplish with Woman gaga!
    Your individual stuffs nice. Always maintain it up!

    OdpowiedzUsuń
  2. Usefl information. Lucky me I found your website by chance, and I am
    shocked why this coinciidence didn't happened in advance!
    I bookmarked it.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hi, always i usd to check webpage posts here in the earlky hourds in the dawn, since i like to fihd out more and more.

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty