Trzy książki które zbliżają nas do dzieci

Czytanie to dla nas codzienność. Muszę powiedzieć, że weszło nam to w krew do tego stopnia, że kiedy jestem zajęta usypianiem Maluszka, łapie się na myślach krążących wokół bohaterów "Najfutbolniejszych". Aktualnie są u nas na topie, jak zresztą wszystko co związane z piłką nożną :)

Zgodnie z podziałem wieczornych obowiązków, mniej więcej co drugi wieczór przypada mi czytanie starszemu synowi na dobranoc. Nie jestem więc za każdym razem na bieżąco, dlatego  zawsze dopytuje Mikołaja o to, co było w poprzednim rozdziale. Po prostu sama wkręcam się w powieści dla dzieci i cieszy mnie to wieczorne czytanie.  I choć czasem jestem zmęczona, a oczy jak na zapałki to jednak nie odpuszczam. Kilka pierwszych linijek i  jesteśmy w świecie dziecięcych przeżyć, by znów razem oglądać ten pokręcony świat  z perspektywy bohaterów.

Dla nas rodziców to na prawdę dobrze, że literatura dziecięca przeżywa teraz taki rozkwit. Wybór książek dla dzieci jest imponujący, a wybierając je możemy kierować się różnymi względami. W sieci znajdziemy wiele ciekawych blogów, których autorzy skrupulatnie recenzują wybrane książki i podpowiadają nam co wybrać dla dzieci w różnym wieku. Przyznaje, że sama korzystam z tych blogowych ściągawek. Ostatnio na fali adaptowania się do bycia starszym bratem, Mikołaj zaczął wracać do książek które kojarzą mu się z czasem kiedy był naszym jedynym dzieckiem. Wybrał trzy, które mają w sobie magiczną moc zbliżania rodziców do dzieci! 

O jakich książkach mowa?






Dwie z nich to dzieła szwedzkiego pisarza, doskonale znanego wszystkim miłośnikom literatury dziecięcej. Ulf Stark, bo o nim mowa wspaniale zaprasza nas do świata dziecięcych przeżyć i wyobrażeń. W "Jak mama została Indianką" przy wsparciu pięknych ilustracji Matiego Lep z lekkością i czystą przyjemnością zanurzamy się w świecie dziecka.

Każda mama wypełnia swoją codzienność szeregiem spraw. W dobie jesteśmy w stanie pomieścić tak wiele- od domowych obowiązków, spraw zawodowych, po zakupy, urzędy, spacery, szkoły, przedszkola i takie tam. Czasem na piątym biegu, czasem z głową ciężką od trosk. Nieraz brakuje tchu. A dobrze jest złapać oddech, zatrzymać się i nabrać dystansu. Jak to zrobić?

Dla każdej mamy czytanie dziecku krótkiej i pięknie ilustrowanej książki Ulfa Starka będzie miłą chwilą zatrzymania a może nawet refleksji?

Nie będę Wam opowiadać fabuły. Zdradzę Wam tylko, że po przeczytaniu tej książki każda mama chce być lepszą mamą i choć na jeden dzień zostawić smażenie kotletów i prasowanie na bok, by spędzić chwile na zabawie z własnym dzieckiem. Ale tak na prawdę, z głową wolną od trosk i w 100% gotową do zabawy! I to jest właśnie ta magia Starka, która zbliża nas do dzieci.






Kolejna pozycja to coś dla taty, szczególnie taty i syna. W książce "Jak tata pokazał mi wszechświat" tytułowy tata zabiera swojego małego Ulfa na spacer wieczorową porą. Jak na tatę przystało ma górnolotne plany pokazania chłopcu wszechświata. To ma być coś na prawdę doniosłego! Ta krótka i zabawna opowieść pokazuje nam rolę ojca, który przekazuje synowi wiedzę o świecie i tłumaczy zachodzące w nim zjawiska. Czasem jednak trudno jest tacie opowiedzieć dziecku tak by zrozumiało... no ale tak na prawdę tylko tak mu się wydaje. I choć teraz tata może czuć się niezrozumiany i przekonany o niepotrzebnym falstarcie wobec zbyt małego synka, to jednak zdziwi się kiedy za kilka lat mały Ulf przypomni mu, jak wiele mu zawdzięcza i jak ważna to była lekcja. Ważna i trochę śmieszna. 





I tu podobnie, każdy czytający tata poczuję w sobie pragnienie bycia lepszym i bardziej wyrozumiałym tatą. 

Trzecia książka jest dla rodziców. Szczególnie dla tych zabieganych i wiecznie zajętych, tych którym trudno rozgraniczyć pomiędzy pracą a domem. Dla tych, którzy nie wiedzieć kiedy stali się bardziej pochłonięci  sprawami "mieć" niż "być"... czyli z pewnością dla wielu z nas. To książka Antoniny Krzysztoń "Przeźroczysty chłopiec". Jest wiele momentów w tej książce, kiedy refleksje przychodzą same .... 


O tym kiedy ostatnio miałam czas tylko dla mojego dziecka? 
Czy pomyślałam jak ono sobie radzi z różnymi sytuacjami w przedszkolu? 
Czy dzieli się ze mną swoimi niepowodzeniami?
 Czy chętnie opowiada o sukcesach?

Opowiadane przez Franka codzienne historie uczą przedszkolaka, jak radzić sobie z lękiem i smutkiem a dla czytających rodziców są bodźcem do stawiania sobie coraz wyżej poprzeczki... tym razem nie w wyścigu o mieć, lecz być.. być lepszym rodzicem. 

Polecam! 

Komentarze

Popularne posty