Jak przetrwać kolkę u dziecka?

Tego lata tak się szczęśliwie złożyło, że wśród bliskich mi przyjaciół rodziły się dzieci. Pewnego dnia trzeciego trymestru ciąży każdej z nas, siedziałyśmy wygodnie na tarasie i  popijając kawę z mlekiem ( tak kawę! Kawę, kawunię, kawusię, kaweczkę, kawcię.... ) i tak sobie  rozmawiałyśmy o tym, co może nas zaskoczyć....
Przepełnione ciekawością tego, co wydarzy się lada dzień, lada tydzień rzucałyśmy hasłami i  w końcu padło... "KOLKA"- przyznaję szczerze w tamtej chwili nie robiło na mnie większego znaczenia. Dlaczego?
Wzruszyłam tylko ramionami i rzuciłam coś w stylu "A co to jest właściwie ta kolka? Bo mam wrażenie, że ludzie wrzucają wiele płaczu w ten jeden dziki twór, jakim jest KOLKA".

Już niebawem miałam się przekonać, że wśród różnych "płaczów" niemowlęcia  jest płacz bolesny, nawracający, z którym trudno się uporać i który niesie ze sobą jedno- ciężką BEZRADNOŚĆ rodzica!


Pomyślałam, że chcę napisać nie tylko o samej kolce, czym jest i jakie są jej domniemane powody, bo to znajdziecie wszędzie! Chcę napisać o tym, co KOLKA robi całej rodzinie i jak sobie radzić z emocjami, jakie wywołuje w każdym z nas. Są rodzice, są starsze dzieci a KOLKA niemowlęcia wpływa na stan psychiczny każdego członka rodziny. Dlaczego?

bo... 

KOLKA jest źródłem STRESU! Płacz niemowlęcia jest zaliczany do jednych z najtrudniejszych do zniesienia dźwięków i to nie bez powodu. Ewolucja zadbała o całkowicie zależne i bezbronne niemowlę, obdarzając je zdolnością donośnego płaczu.  Ma on za zadanie przywołać opiekuna, który natychmiast zadba o potrzeby Maluszka.
 Każda mama już po pierwszych tygodniach z niemowlęciem potrafi doskonale rozpoznać znaczenie płaczu i odpowiedzieć na potrzeby swojego dziecka. Kobieta potrafi także rozpoznać kiedy dziecko płacze z bólu i głębokiego rozżalenia jak to ma miejsce właśnie podczas napadu KOLKI. W odróżnieniu od innych rodzajów płaczu ten stanowi dla nas ogromne źródło stresu. 
Tak bodziec nazywamy STRESOREM a jego obecność uruchamia nasze strategie zaradcze ukierunkowanych na zredukowanie napięcia i przywrócenie stanu równowagi. Strategie radzenia sobie mogą być różne od tych bezpośrednio skierowanych na źródło stresu i tych pośrednich, pozwalających na lepszą adaptację. W przypadku kolki mamy do wyboru jedynie te  drugie. Siłą, prośbą, groźbą na kolkę nie zadziałamy. Ona po prostu jest i będzie ... aż w końcu sama z siebie ustąpi ;) 
Pozostają nam strategie wspierające, które pozwolą nam optymalnie przetrwać ten czas. 

Podsumowując kolka u niemowlęcia stanowi stres dla rodziców, bo każda ich reakcja nie przynosi pożądanego rezultatu w postaci ukojenia dziecka...

Jeśli dziecko płacze z głodu podajesz mu pierś lub butelkę.
Jeśli dziecko płacze ze zmęczenia, zaczynasz Wasz rytuał usypiania.
Jeśli dziecko płacze bo ma mokrą pieluszkę, zmieniasz ją.
Jeśli płacze, bo jest przytłoczone nadmiarem bodźców, zmieniasz otoczenie i pozwalasz mu się wyciszyć.
Jeśli płacze, bo potrzebuje kontaktu, zainteresowania i nowych doznań, dajesz mu je.

Jeśli płacze z bólu, podkurcza nóżki i jest niespokojne  to zapewne próbujecie już wszystkiego od masażu, zmiany pozycji, ogrzewania brzuszka ciepłym strumieniem powietrza z suszarki, kołysania, układania na brzuszku, noszenia na ramieniu, lekko uciskając brzuch, podając espumisan i inne tego typu cudowne kropelki, ale..... DZIECKO NADAL PŁACZE. Po upływie ok. godziny uspokaja się i nareszcie możesz je spokojnie nakarmić i położyć spać. Zasypia.....

I tak jest praktycznie co wieczór lub o innej stałej godzinie a płacz dziecka i Twoja frustracja związana z brakiem sposobu na jego ukojenie powraca.

KOLKA  powoduje w nas BEZRADNOŚĆ! Jeśli żadne z moich działań nie daje pozytywnego efektu to zaczynam czuć narastającą frustrację i zniechęcenie. Jeśli dodatkowo chodzi o maleńką, bezbronną istotę która kurczy się z bólu to dotkliwość tej bezradności nabiera niebotycznych rozmiarów! Ponadto kolka nie dotyczy pojedynczych epizodów. Jeżeli co wieczór rodzice borykają się z własną bezradnością wobec bólu u dziecka to ich zasoby stopniowo wyczerpują się. Dodając do tego sen przerywany i ograniczenia w diecie  mam karmiących* widzimy kolejne powody, dla których coraz trudniej poradzić sobie z ciężarem kolek... 

*mam na myśli te mamy, które widzą związek własnej diety z dolegliwościami trawiennym u dziecka a jednocześnie doświadczają napadów kolki mimo utrzymanej diety... a z pewnością są takie ;) 

Jest jednak kilka złotych zasad, którymi możemy się kierować by RAZEM przetrwać ten czas....

Po pierwsze WSPÓŁPRACA, czyli wszystkie ręce na pokład!
Mam tu na myśli ręce rodziców naturalnie. Starsze rodzeństwo też ponosi koszty kolki niemowlęcia, więc pod żadnym pozorem nie powinno być angażowane do pomocy. 
Wspólne działanie rodziców to podstawa! Umówcie się z partnerem, że kiedy czujecie coraz większe napięcie i kolejna minuta z płaczącym niemowlęciem na rękach wydaje Wam się nie do wytrzymania to CZAS NA ZMIANĘ! Bądźcie czuli i wrażliwi na własne możliwości. Kiedy tylko napięcie wzrasta do niebezpiecznego poziomu, nie czekaj! Nie próbuj być na siłę bohaterem! Poproś o zmianę! Nawet 2 minuty będzie zbawienne. W tym czasie wyjdź do innego pomieszczenia, oddychaj głęboko, popraw włosy, nakremuj ręce, wyjmij naczynia ze zmywarki- cokolwiek, co na chwilę oderwie Twoją uwagę i zredukuje napięcie. 

Jeśli masz starsze dziecko zadbaj o nie i wytłumacz, że dziś wieczorem będziecie na zmianę z tatą śpiewać mu kołysanki lub czytać ulubioną książkę. Bądź wsparciem dla dziecka- nie tylko tłumacz dlaczego Maluszek płacze, ale pozwól dziecku wyrazić jego własną frustrację i okaż mu zrozumienie. 

W relacji z partnerem staraj się nazywać swoje emocje:
- czuje się przytłoczona
-jestem bezradna
-jestem zła
-przeraża mnie to 
-czuję, że zaraz wybuchnę

Kiedy je nazywasz od razu masz nad nimi większą kontrolę. Dystansujesz się! Prawdopodobieństwo, że  zaraz wybuchnie kłótnia nad płaczącym niemowlęciem, maleje. 

Pamiętaj o Partnerze! Być może on już też potrzebuję ZMIANY! Tylko czułe i wrażliwe partnerstwo pozwoli przetrwać trudny czas!

To bardzo ważna zasada! Jeśli mama nie ma wsparcia z otoczenia to może być to bardzo trudne zarówno dla niej samej jak i jej relacji z dzieckiem. Uporczywe doświadczanie własnej bezradności i brak pomocy z zewnątrz może skutkować nadmiernym poszukiwaniem winy w sobie i spadkiem poczucia własnej wartości jako mamy. Dla dziecka to duża strata, kiedy mama stopniowo popada w depresyjny nastrój. 

Dlatego Kochani Partnerzy i Mężowie! Bądźcie wsparciem dla swoich kobiet w tym trudnym momencie! Odłóżcie swoje plany na bok, bądźcie blisko i działajcie! Wyręczajcie a może i czasem rozpieszczajcie swoje Panie ;) To również dla dobra Waszych Maluszków! 

Po drugie, to musi minąć....
I minie  i w dłuższej perspektywie i w tej "tu i teraz". Wciąż gdzieś słyszę od znajomych: "3 miesiące i będzie lepiej!" 4 miesiące i jak ręką odjął" i wierzę, że wkrótce sama tak komuś powiem! Kolka wkrótce stanie się przykrym wspomnieniem i tak trzeba o niej myśleć! W trakcie napadu "tu i teraz" staram się myśleć o tym, że wkrótce się skończy tak jak to miało miejsce wczoraj i przedwczoraj. Za chwilę będzie po wszystkim ! Przynajmniej na dziś ;) 

Po trzecie rozmawiaj....
Opowiedz o trudach związanych z kolką bliskiej osobie. Może masz w swoim otoczeniu mamę, która też doświadczyła podobnej bezradności? Dobrze jest czuć się zrozumianym i dostać wsparcie od tych, którzy kolki dziecka mają już za sobą. Nie zamykaj się w sobie, nie doszukuj własnych błędów czy potknięć. Kolka jak przyszła tak zniknie i choć ciężko to przyjąć to tak właśnie jest, że nie mamy na to większego wpływu!
Każda rozmowa jest cenna i nie zawsze musi być potocznym klepaniem po pleckach :) Może być cennym wsparciem informacyjnym, czy instrumentalnym. To właśnie w rozmowach dowiedziałam się, że piłka gimnastyczna zakupiona przed porodem, będzie idealnym odciążeniem dla kręgosłupa podczas bujania małego cierpiętnika- dzięki Magda! ;) 
Cóż po prostu warto rozmawiać ;) 

Po czwarte NIE PLANUJ NIC NA WIECZÓR...
Im więcej planów i założeń tym trudniej! Pewnie, że chciałabym wreszcie usiąść razem z mężem na kanapie i po całym dniu  obejrzeć dobry film razem, albo  poczytać kilka rozdziałów z książki, a może wziąć długą kąpiel lub pograć w planszówkę ze starszym dzieckiem... Ale im więcej planów na wieczór tym trudniej poradzić sobie z własną frustracją i napięciem. Im więcej napięcia w nas tym dłużej trwa atak kolki, potęgowany u dziecka trudnymi emocjami rodziców. Wszystkie te czynności, które potencjalnie chciałabym móc zrobić są niczym innym jak paliwem dla naszych zasobów psychicznych. Te drobne rozrywki i chwile razem pozwalają czuć się dobrze. Niestety nie zawsze będą dla nas dostępne ... Dlatego łapmy każdą z nich, bo pół godziny razem nawet jeśli oglądamy coś nieznaczącego to ta chwila i to paliwo! 

Po piąte wykorzystaj własną EMPATIĘ
Spróbuj wczuć się w sytuację niemowlęcia! Na chwilę zamień się z nim miejscami. Dla tak kruchej i całkowicie zależnej istoty ból jest doświadczeniem niewyobrażalnie przerażającym. Niemowlę podczas ataku kolki jest przerażone tym, co się z nim dzieje. Naturalne jest, że potrzebuje naszej bliskości i cielesnego kontaktu.   

Po szóste myśl pozytywnie! 
Tylko poczucie humoru może nas uratować! Humor to wielki zasób radzenia sobie ze stresem. Naładuj się pozytywnie w ciągu dnia, zadbaj o drobne przyjemności i chwile na radosne wygłupy! Masz starsze dziecko? Idealnie! W końcu kto jak kto, ale nasze własne dzieci potrafią rozbawić nas do łez. 
Jakiś czas temu opowiadałam Mikołajowi jakie to ważne, by spał odpowiednią ilość godzin. Buntował się, bo najchętniej spędzałby z nami całe wieczory. Powiedziałam mu, że kiedy będzie spał więcej od Taty to na pewno go przerośnie. Zrobiło to na nim wrażenie. I tak:  
Nie dalej jak wczoraj, wracając ze spaceru wybuchnęliśmy śmiechem dzięki temu, co u starszego syna nazywam bacznym obserwowaniem rzeczywistości :)

-"Mamusiu patrz jaka ta Pani Malutka! Ona chyba w ogóle nie spała... "

I jak tu być poważnym? No jak?  

 Śmiej się jak najwięcej i uruchamiaj zasoby pozytywnego spojrzenia na wszystko, co dotyczy Ciebie i Twojej rodziny. 





Komentarze

Popularne posty